stawiam pierwsze kroki...sama
Archiwum
Grudzień 2005
Styczeń 2006
Luty 2006
Marzec 2006
Maj 2006
Czerwiec 2006
Wrzesień 2006
Październik 2006
Listopad 2006
Grudzień 2006
Styczeń 2007
Kwiecień 2007
Maj 2007
Czerwiec 2007
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Styczeń 2008
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Listopad 2009
Ostatnie wpisy
  • Trójkąt
  • Z pewnymi ludźmi nie należy ...
  • Nicnierobienie
  • Mój prywatny Narkotyk
  • Pani już podziękujemy
  • Zakochana
  • Własne życzenie
  • Lost
  • Ach te kobiety
Zakładki:
Ulubione
Renniekarnacja bis
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Kategorie: Wszystkie | Kraków | do Niej | kto podpowie?? | taka ja | trzeba coś z tym zrobić
RSS
sobota, 07 listopada 2009
Słuchaj mamy problem z komunikacja.
 
Oczywiscie po wczorajszej twojej akcji (srednio jest jedna taka na tydzien), mogłabym napisać ci wiązanke i nie odzywać się przez kilka dni ale co to zmienia? Czy w czymś pomoże nam sie dogadywać? Nie.
 
 Wiec sluchaj ustaliłyśmy już ze sto razy że jak się umawiamy na żywo czy przez tel, rozmawiamy i obie się na coś zgadzamy to jest to ustalone już. Po to rozmawiałyśmy w dzień na żywo o tym piątku żeby to uzgodnić. Chciałaś iść więc nie kapuje czemu mi piszesz w smsie że czujesz sie pod presja itp. Potem nie oddzwaniasz, zmieniasz plany tak jak wczoraj i w sobote zeszłą...
 
Czy naprawde muszę po raz enty pisać jakie to chamskie, nieodpowiedzialne i naganne??? Czy naprawde nie rozumiesz tego? Bo nie wiem może naprawde nie rozumiesz i musimy sie cofnąć w komunikacji troche wstecz....
 
Poza tym zadzwoniłaś i powiedziałaś że bedziesz, a wiesz że ja mam ostatni bus do sopotu i niemogłam rozmawiać... A potem nawet nie raczyłaś zadzwonić żeby mi powiedzieć że jednak cie nie bedzie, a ja juz bylam na miejscu.
 
Zawsze sądziłam że jak pogadamy o tym na żywo to lepiej i skuteczniej to wyjaśnimy i wyciagniemy z tego jakies wnioski, ale juz naprawde NIE MAM NA TO SIŁY!!!!!!!!
 
Powiedzialas mi tydz temu na tej imprezie w 69 czy po niej, ze potrzebujesz uwagi i zainteresowania, ale sama pomyśl czy ktoś zrobiony w ***** x razy bedzie chciał dać z siebie odrobinę wiecej? No chyba nie... I ja za każdym razem gdy postepujesz jak wczoraj myśle sobie "Nie warto robić czegolowiek" . To zamkniete koło nie widzisz? Nigdy nasza relacja nie bedzie sie rozwijać, dojrzewać jesli bedziemy sie tak zachowywac... Naprawde ciagle chcesz byc w takim "przedszkolu" czy chcesz zrobic krok dalej...
 
I naprawde to nadszarpuje moje i tak watłe zaufanie do ciebie, a potrzebuje przyjaciolki ktora wspiera, doradza a nie takiej ktora wystawia mnie na kolejne i kolejne spotkania..............................................
 
 
12:27, lisard
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 maja 2009
Trójkąt

Sama nie wiem co tak naprawdę dzieje się w mojej głowie... Dziewczyny w której zakochałam się bez opamiętania,tracąc rozum i całkowity rozsądek praktycznie nie znam... Coś nie wiadomo co powstrzymuje mnie i broni dostepu do niej, to ja powiedziałam "nie" ale wszystko we mnie krzyczy "tak"... Dlaczego to takie skomplikowane... Z jednej strony dziewczyna którą znam, z którą przeżyłam sto lat i zjadłam beczkę soli, którą na pewno kocham całą sobą, sercem, wszystkimi myślami i każdą komórką ciała... ale tyle upokorzeń, tyle bólu mi podarowała... Z drugiej niesamowicie energetyczna młodsza ode mnie dziewczyna, która spowodowała że poczułam się jakbym znów miała 15 lat-kompletnie beztrosko, bez tego mega bagażu doświadczeń ostatanich trzech, czterech lat szarpania się ze sobą i wszystkimi naokoło...

22:54, lisard
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 kwietnia 2009
Z pewnymi ludźmi nie należy wchodzić w dyskusje

Na całe szczeście nie musze mieć żadnego kontaktu z ludźmi którzy nie potrafią dyskutować i uważają swoją opinię za jedyną świetą uznaną prawdę o życiu. Na szczeście nie muszę mieć żadnego kontaktu z ludzmi o niższym niż mój własny poziomie intelektualnym.

p.s. Myśle że inteligencji nie da sie ocenić po ilości błędów ortograficznych, ale można okazać małostkowość wytykając ich brak autorce.

16:00, lisard
Link Dodaj komentarz »
Nicnierobienie

Nie mogę ogarnąć spraw związanych ze studiami, olałam po raz tysięczny praktyki. W ogóle dziwie się że jeszcze mnie nie wywalili z tej szkoły po której i tak pracy przecież nie znajdę... Co za masakra. Siedzę nad kompem a powinnam umyć głowę i zrobić x innych rzeczy a jednak siedzę popijam herbatke i gadam z N na gg:) Co zwykle w takich chwilach jest ulubiona rozrywką

Basia sie odezwała i umówiłysmy sie na czw. Oczywiście G. zrobiła mi mega wykład że to moja wina że ona sie tak długo nie odzywała, że to ja najpierw się zdystansowałam a ona po prostu odpuściła i bedzie mi teraz trudno ją "odzyskać". Napisałam jej że no troszke szkoda bo to fantastyczna dziewczyna ale nie bede za nią biegać, szaleć, nie ona, to sto innych... Ale fakt jest faktem, żadnej innej poza B. oczywiście nie napisałam ze tesknie... Dobra, koniec bzdur, ide sie przeprowadzić:D

12:23, lisard
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 marca 2009
Mój prywatny Narkotyk

Teo... To nie jest takie proste. Ale od początku. Po pierwsze bloga zaczełam pisać już jakiś czas po tym jak w naszym zwiazku zaczeło się psuć, albo może już wtedy nie byłyśmy razem tylko spotykałyśmy sie w wiadomym celu, pisze w taki sposób ponieważ cieżko określić kiedy nastapił ten "koniec"... Byłyśmy ze sobą mega związane, i cieżko w takiej relacji określić koniec zwiazku. A druga sprawa to uwierz mi Teo, ale każdy kto mnie zna opier..... mnie tak jak Ty... nie jesteś pierwsza i pewnie nie ostatnia. Ale to-ta chora relacja, Ona jest jak narkotyk... Kiedyś myślałam że nie mam siły aby się od tego odciąć, wyjechałam i wróciłam-znalazłam w sobie tę siłe ale zdałam sobie sprawe że wcale nie chce żeby Jej zabrakło w moim życiu. Jest dla mnie zbyt ważna... Nie chce pisać czegoś w stylu-Gdybyś poznała kogoś takiego itp... Nie, to bzdury.. Każdy jest inny i co innego na niego "działa"... Na mnie działa Ona i nie ważne ile lasek chce sie ze mna umawiać a o dziwo nie narzekam na brak zainteresowania, nieważne czy jestem z kimś czy nie... Jej nie odmówie spotkania czy czegoś wiecej... To uzależnienie, wiem to bardzo dobrze. Ale  wcale nie chce sie z tego uwolnić. A to że ona mnie mega krzywdzi to już inna bajka... Sama jestem sobie winna. Tak ale po to właśnie założyłam bloga żeby wylewać tu moje chore żale. Aha i jeszcze jedno wierz mi ale tu 90 % spraw to negatywy związane z  kontaktami z Nią, o pozytywach nie pisze, ciesze sie z nich i nie chce ich upubliczniać. Tak naprawde ona daje mi bardzo dużo tylko nie pisze o tym tu... Wbrew pozorom w najgorszych momentach to właśnie ona jest przy mnie...

13:43, lisard
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 marca 2009
Pani już podziękujemy

Od niedzieli mam kosmos w domu, szkoda nawet pisać o tym, to i tak bez sensu... W pon zadzwoniłam do B. żeby się pożalić... A ona totalnie to olała.. We wtorek i środe kompletnie zero jakiegokolwiek znaku, ani smsa z pytaniem jak się czuje, ani telefonu by sprawdzić czy faktycznie poszłam do onkologa, co za laska, brak mi słów... Mam poważny problem i potrzebuje Jej wsparcia, zainteresowania, rozmowy.. Nie, to za dużo dla tej emocjonalnej kaleki, dziś napisała mi sms z pytaniem dlaczego JA SIE NIE ODZYWAM, co za parodia to ja mam sie odezwać?!!!! Ostatnio w identycznej sytuacji wypomniała mi że wtedy gdy ja jej potrzebuje nie mowie jej o tym a ona tego nie wie wiec mnie nie wspiera... co za ściema...tym razem mowiłam jasno czego potrzebuje ale nie to też za malo, powinnam sobie powiesić czerwony neon nad glową.. Ech.. Dziś z wielką łaską dostałam sms że jedzie do pracy i czy byłam WKONCU U TEGO LEKARZA!!! co za tupet.. co ma znaczyć to WKOŃCU !!!!!!!!!!!!!!!! JĄ CHYBA POGRZAŁO ŻE BEDE JEJ TERAZ ODPISYWAĆ a teraz gdy napisałam żeby do mnie zadzwoniła ona se gdzieś imprezuje i to znów olewa.. co za s.... to jej napisałam żeby sie nie krępowała i szalała na imprezie ale mi ma dać świety spokój i mam nadzieje że nie bedzie jej na jutrzejszej imprezie!!!!!!!!!!!!!WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWwwwwrRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRr

22:59, lisard
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 marca 2009
Zakochana

Zakochana?

Zauroczona?

Zafascynowana?

Absolutnie wpadłam, nie poszłam do pracy, nie poszłam na rozmowe w sprawie innej pracy.. Chciałam odpocząć i przestać rozpamietywać wczorajszy wieczór... Oczywiście A. mi w tym pomogła:) To był fajny dzień. A wczoraj....

Ona jest bezbłędna, totalnie zwariowałam na jej punkcie... Cały wieczór robiłam wszystko żeby mi w końcu uległa i nie musiałam długo czekać. Jest słodka i smakuje jak....Mmmm...

Coś jest jednak w tym że lekarstwem na złamane serce jest nowa miłość.. Albo seks... 

18:44, lisard
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 marca 2009
Własne życzenie

Mogę pisać, prosić, gadać, płakać a Ona i tak zawsze robi to samo... Zaproponowała brak kontaktu - obie wiemy że to fikcja a mi to już obojętne. Nie mam siły Jej tłumaczyć, kiedyś zależałoby mi żeby zrozumiała w czym problem, teraz mam do gdzieś.. Nie chce żebrać o Jej czas, zainteresowanie, czułość, bliskość, wsparcie, ona sama nie chce nic z siebie dać. To przykre bo sądziłam że uda sie znów przyjaźnić. To jednak kompletna fikcja. Mam poczucie winy że wciąż za Nią tęsknie i mimo że tak mnie krzywdzi to wciąż chce tylko Jej, żadnej innej.

Bardzo potrzebuje z Nią pogadać, Ona jednak nie dzwoni...

M. napisała że mogę tak tego ciągnać w nieskończoność, napisała że męcze się przy niej a właściwie bez niej.. Pełna racja, tylko mam to na WŁASNE ŻYCZENIE

21:21, lisard
Link Dodaj komentarz »
Lost

Z jednej strony cieszę się że jutro wracam do pracy. Zajmę się czymś innym niż użalaniem nad soba. Ale z drugiej nie czuje sie dobrze w tej pracy. Mam mnóstwo obaw czy szefowa nie wystawi mnie z dnia na dzień albo "przepędzi" jak to już zrobiła z moim poprzedniczkami.

Pół nocy nie spałam, czytałam książke, słuchałam muzyki i.. ryczałam w poduszke... Nic dziwnego że potem śpie do 13 i jestem totalnie rozbita w ciągu dnia. A  B... Tak, widziałyśmy sie wczoraj. W związku z Jej perypetiami na studiach bedzie miała teraz więcej czasu ale to nie przełoży sie na poprawe naszego kontaktu. Boże jaka byłam naiwna sadząc że gdy bede ją wspierać, sluchać jak mi sie wypłakuje w słuchawke to ona potraktuje mnie tak samo gdy coś u mnie bedzie nie tak - taaa jasne... Caly poprzedni tydzień starałam sie zwrócić Jej uwage, ona nie odezwała się ani słówkiem, super, zajebiście sie czuje jak mnie tak olewa... wczoraj było to samo... musze sie zdystansować, musze, musze, MUSZE, tylko jak?

Jeśli chodzi o Bi. to... owszem spotykamy się ale obie trzymamy dystans. Uświadomiłam sobie wczoraj że chce JEJ a nie BYĆ Z NIĄ a to ogromna różnica... Zresztą nie chce być z nikim, nie czuje tych klimatów, owszem zabawa niezobowiazująca super ale coś wiecej-o nie... Powoli staje się dziewczyna na która sama nigdy nie chciałabym trafić...

12:31, lisard
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lutego 2009
Ach te kobiety

W zeszły poniedziałek byłyśmy w kinie na "Drodze do szcześcia" - strasznie smutny przytłaczający film, wyszłam z ogromnym ładunkiem negatywnych emocji, potem pojechałyśmy do Krokodyla na małą kolacje i odwiozlam Ją do domu. We wtorek po masakrycznym dyżurze prosiłam żebyśmy się spotkały-byłam strzępkiem nerwów. Spotkałyśmy się dosłownie na kawe ale to było fajne, potrzebowałam tego, musiałam sie wygadać uspokoić...

W tej chwili mam jakiś totalny wysyp kobiet... Jeśli chodzi o Bi.(nie mylić z B.) to wypatrzyłam ją na imprezie w 69... To było mega elektryzujące. Wiedziałam że patrzy na mnie.. Obserwuje jak sie ruszam, szuka wzrokiem gdy znikam z parkietu. Czyłam jej wzrok na sobie. Na kilka chwil zaryzykowałam i stanęłam obok ale nie podjeła rozmowy. Patrzyłam jej prosto w twarz i uśmiechałam się. Bardzo mi sie podobała. Miała coś w sobie. Potem spotkałam ją na innej imprezie tydzień później. Tym razem zebrała się na odwage i podeszła do mnie. Przejęła inicjatywę i od słowa do słowa wyszłyśmy razem. Potem był spacer na molo i powrót do domu. Widziałyśmy się rownież w niedziele ale mimo iż obezwładnia mnie totalnie jej zapach, sposób w jaki na mnie patrzy to nie czułam sie super... O rany... Ta laska mimo iż wiem, dobrze wiem że nie jest dla mnie, podoba mi sie.. strasznie mnie... kręci. I teraz zamiast uczyć sie farmakologii siedze i gapie sie na monitor - bo może akurat ona odpisze... Nie. Dość. Skończe pisać notke i ide do nauki.

Kolejną laską jest M.-poznałyśmy się na jednej z imprez w 69 i troche razem zapomniałyśmy.. Było bardzo fajnie.. Wtedy też na chwile straciłam głowe. Dałam sobie jednak spokoj bo M. wróciła do G. Teraz one sie rozstały i M. jest wolna i chce sie spotykać... Ale czy ja chcę?

 No właśnie czego JA chcę????

22:32, lisard
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog